Sztywny misza

Opisy tripów, ciekawe akcje.

Sztywny misza

Postprzez Poleo 09 mar 2010, 23:34

Ustawienia i konfiguracja procesora głównego włącznie z apatycznym czasem nic nierobienia : Mieszkanie kolegi, kanapa, mieszanka to sztywny misza.
Dawka - OpiszÄ™ w tripie.
Doświadczenie
-Ja (GM, mj, sensimilla, smart shiva)
-człowiek nr 1 (Nie jestem w stanie wymienić wszystkiego)
-człowiek nr 2 (Kompletnie bez tolerancji)

Nie zaczynamy zdania od więc, dlatego zaczne ję od następującej rzeczy. Rano dowiaduje się, że osoba nr 1 kupiła nową mieszankę do kolekcji, podchodze, wypytuje czy próbował - ok jest 15:00 idziemy na miejscówke. Siadamy, kumpel odpala komputer aby coś tam postrzelać a ja biorę się za łapczywe rozrywanie opakowania i analizę węchowo-wzrokowo-konsystencyjną. Nabiliśmy lufkę no i ściągam maszka, elegancki dym który nie drapie w gardło, poszło jedno wbicie ale niestety kolega nr 2 bał się zaciągać i złapał może 1 małego buszka lecz mi się zdawało jakby wciągnął kluskę z powietrza. Nr1 mówi że go pierdykło no to oczywiście ja wstaje rozglądam się i nagle nie mam kontaktu z ciałem, czuję oczy, usta i dłonie. Założyliśmy nowemu kask na głowę aby nie podsłuchiwał no ale niestety zaczął grać (nie wiedział o co nam chodzi). Nie wiem jak to się dzieje ale za każdym razem jak palę mam de ja vu takie długie i choć mówię co się zaraz zdarzy to to się dzieje lecz w troszkę inny sposób! Dobra poprosiłem kolegę o szklankę wody i w tym momencie znowu mnie wyniosło, kompletny nieogar i śmiechawka ze ściany na której wisiało zdjęcie. Wrócił (po pół godziny) , stoi i sie patrzy w kosz no to ja uznałem że nie wie co sie dzieje ale nic mu nie mówiłem. Usiadł na krześle i mówi że też tak chce jak my mamy. Wtedy osobnik nr 1 wstał i się trzęsie, powiedziałem mu żeby nie stał bo nie może usiąść a następnie żeby nie siedział bo nie stoi a ten sie popatrzył na mnie i runął na kanapę. Nabiliśmy 2 lufkę żeby nowy coś też poczuł. Włączyło mi się de ja vu i wiedziałem że jemu starczy na 1 raz, no to powiedzieli żebym wydmuchał to co w lufce do opakowania. Dmuchałemm dmuchałem i myślałem że gram na trąbce (wogóle 1 raz dałem wodze fantazji sobie rozruszać), ogarnąłem się chciałem dmuchnąć nabrałem powietrza i znowu mnie wypieprzyło w kosmos po czym znów wróciłem do trzeźwego myślenia i dmuchnąłem tak mocno że się wysypało wszędzie. No to ja tak delikatnie paluszkami zgarninam na jedno miejsce i znowu gdzieś poleciałem, myślałem że siedze w ogródku - jakieś takie chore. Nagle się śmieje i mówie że sobie coś wkręcam no i tam jakoś to schowałem i miałem w głowie misję wrzucić do kosza i napić się wody ale ta woda była jakaś sucha. Każe koledze zejść z fotela bo chcę pograć. Postrzelałem ale coś mi nie szło, więc wrociłem się na kanapę, siadam próbuje się ogarnąć normalnie i raz trzymałem ręce na kolanach, potem łapałem się za twarz a następnie podpierałem się na pięściach. Myślałem że zachowuje się normalnie a potem mnie uświadomili że nie miałem kontroli nad ruchami, nie zorietnowałem sie kiedy minęły 2 godziny - dalej nas trzyma. No to wpadłem na pomysł że idziemy spać, kłade się i wczułem się w gierkę, strzały i dubbing. Co chwilę się do siebie śmiałem i myślałem że ich nakręcam że śpię, odwracam się a oni się nawet na mnie nie patrzą, jeden gra a drugi leży. Po jakimś czasie idę do łazienki i mówię do nr 2 żeby mnie ogarnął tekstem "pilnuj mnie bo nie chce sie wody uchem napić" (pełna powaga). Podchodzę do kranu odkręcam wodę a ta nie leci kurcze. Nie daje sobie pomóc aż wreszcie zdobyłem się na siły odkręcić całkiem kran i jak dziecko mówiłem sobie "moja woda słodka woda, słodka woda zdrowia doda". Odwracam się a tu osoba nr 1 dzwoni przez muszlę klozetową do Boga słowami "bhrg bleeeh". Coś mi się ubzdurało że osoba nr 2 siada na niego jak na konia i na nim jedzie, chciałem go odciągnąć lecz gdy podszedłem nr2 zniknął a ja stałem w takiej pozie jakbym zaraz miał wziąć koleżankę na misjonarza. Jak na złość dzwoni telefon i musimy iść bo na chate ktoś wbije. Idziemy na przystanek śmiejemy się, czekamy na mzke. Pytam się kiedy przyjedzie to on że za 5 minut. Ja do niego "nie 5 minut tylko 90 stopni w prawo" on się odwraca i widzi mzkę. Wsiadł a ja szczęśliwy omijam panów policjantów (w końcu nie jestem przestępcą) wracam do domku gdzie czeka na mnie mnóstwo jedzonka :).

Pozytywny dzień do kolekcji :brawo:

pozdro
Poleo
 
Posty: 20
Dołączył(a): 04 lut 2010, 19:57
Punkty reputacji: 0



google adsense
Google
 

Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl

Powrót do Tripy

Kto przeglÄ…da forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości