
Jak walczyć z dopalaczami? A może należy zezwolić na ich sprzedaż? metro@agora.pl
Witaminy dla psa i kota
Dopalacze na polski rynek wchodziły rok temu. W sklepach w centrach miast można było kupić legalnie substancje, które swoim działaniem przypominają amfetaminę. Urzędnicy z Ministerstwa Zdrowia, MSWiA, sanepidu oraz samorządowcy przyznawali, że są bezradni. Ale obiecywali szybkie zmiany w prawie, które zwiększą kontrolę nad dopalaczami. Kilka spektakularnych nalotów na funshopy przeprowadzili inspektorzy urzędów skarbowych. Kontrola wykazała, że towar sprzedawany jest spod lady i nakazano właścicielom zapłacić zaległy podatek z odsetkami (1,2 mln zł). Sklepy zaplombowano i zamknięto, ale tylko na jeden dzień, kiedy inspektorzy rozpoczynali pracę. Dziś funshopy nadal są otwarte, a skutki braku pomysłu na walkę z używkami są coraz bardziej dramatyczne. W ubiegłym tygodniu nastolatek w Rudzie Śląskiej zabił nożem kolegę, który nie chciał spróbować dopalacza. Zabójca był pod wpływem środków odurzających. Takich sytuacji boją się rodzice jednej z podstawówek na warszawskiej Ochocie. Od dwóch tygodni dopalacze sprzedawane są tam tuż obok szkoły. W pobliżu jest jeszcze gimnazjum i akademik. - Przeraża mnie ta sytuacja. Dosłownie kilka metrów od tego miejsca jest szkoła, do której chodzi moje dziecko. W tym miejscu miał powstać sklep spożywczy, ale mieszkańcy nie zgodzili się na sprzedaż alkoholu. W zamian za to dostaliśmy środki odurzające - opowiada Anna Biernacka, mama uczennicy Szkoły Podstawowej nr 97. Władze dzielnicy twierdzą, że nic nie mogą zrobić, bo lokal, w którym sprzedawane są dopalacze, należy do prywatnych właścicieli. Bezradna jest także dyrektor szkoły Alicja Dalmata: - Właściciele tego typu sklepów pewnie celowo wybierają lokalizacje koło miejsc, w których przebywa młodzież. Ale jedyne, co możemy zrobić, to rozmawiać z uczniami i przestrzegać ich przed używkami.
Funshop obok gimnazjum powstał także w Pabianicach. Prezydent miasta Zbigniew Dychto też przyznaje się, że jest bezradny: - Mamy świadomość, że jest to produkt mający znamiona narkotyku. Niestety, dziś ani prawo, ani żadne postępowanie nie nadąża za tym, co robią producenci, by zastąpić jeden produkt innym. Kilka dni temu w walce z dopalaczami broń złożyła łódzka prokuratura. Od jesieni ubiegłego roku sprawdzała, czy sprzedawane w sklepie Dopalacze.com substancje są legalnie. Przyznała, że nic nie znalazła i umorzyła śledztwo. Firma może triumfować - Piotr Domański, jej rzecznik, rozesłał do dziennikarzy e-maila z tytułem: "Dopalacze są legalne - twierdzą biegli". Obstaje, że nie ma w nich substancji odurzających i psychotropowych. Ale eksperci nie mają wątpliwości, że dopalacze działają podobnie jak narkotyki: - Nawet jeżeli dany środek jest "czysty", to jego połączenie z innym albo spożycie większej ilości może być niebezpieczne i preparat zacznie działać np. jak amfetamina. Młodzi ludzie są ciekawi takich doznań. Trudno więc liczyć, że wpisywanie kolejnych substancji na czarną listę wystarczy - przestrzega Iwona Sztajner, dyrektor lubelskiego Monaru.
Dopalacze znamy słabo
Anita Karwowska: Jak z perspektywy czasu ocenia pani zeszłoroczny strach, który towarzyszył wejściu na polski rynek dopalaczy? Było czego się bać?
Bogusława Bukowska, wicedyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii: - Baliśmy się głównie tego, że są to środki łatwe i szybkie w produkcji, o nieznanym do końca składzie i nieznanych efektach długotrwałego ich używania. Od tamtego czasu badania prowadzone w całej Europie potwierdziły występowanie w niektórych dopalaczach syntetycznych kanabinoidów. Nadal niewiele wiemy o efektach ich długotrwałego używania.
Aby walczyć z dopalaczami, wpisano na listę zakazanych substancji kilka nowych, które wchodziły w ich skład, m.in. BZP. Czy to pomogło?
- Mimo obaw, że producenci szybko zastąpią niebezpieczne substancje nowymi, dziś widać, że te zabronione zniknęły z rynku. Młodzież twierdzi, że działanie dopalaczy jest słabsze niż kiedyś. Widać, że nowelizacja pomogła, choć szkoda, że nie udało się uprościć zasad wpisywania na listę kolejnych zakazanych substancji. Wystarczyłoby do tego rozporządzenie ministra zdrowia, a nie jak jest dziś - nowelizacja całej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
RzÄ…d zapowiada nowelizacjÄ™ tej ustawy. Czy jej przepisy pomogÄ… w walce z dopalaczami?
- Mają zostać doprecyzowane kwestie reklamy i promocji środków spożywczych i innych produktów poprzez sugerowanie, że posiadają one działanie zbliżone do oddziaływania środków odurzających lub substancji psychotropowych. Reklama dopalaczy odwołuje się często do ich psychoaktywnych właściwości. W tym sensie proponowana zmiana ustawy może być pomocna w walce z dopalaczami.
Rząd przestraszył się działań antynarkotykowych
Michał Sutowski , "Krytyka Polityczna":
Po roku jesteśmy prawie w tym samym miejscu. Mimo że od początku nie widziałem sensu w rozszerzaniu listy substancji zakazanych z punktu widzenia skuteczności działań antynarkotykowych, to jestem zawiedziony, że rząd nie wykorzystał zainteresowania społecznego i medialnego na przeprowadzenie reformy polityki narkotykowej. Przez chwilę wydawało się, że jest okazja do opracowania bardziej skutecznych działań, ale Platforma Obywatelska chyba przestraszyła się, że jest to mało popularne posunięcie i temat ucichł. Wpisywanie kolejnych preparatów na listę zakazanych środków nie może być jedynym narzędziem w walce z dopalaczami, bo w ten sposób doprowadzimy do sytuacji, gdy handlującymi nimi i kupująca dopalacze młodzież zejdą do podziemia. Wtedy kontrola będzie trudniejsza, a problem może narastać.







.gif)



przecież każdy wie że dopy to robią, więc po co o tym gadać 



Ot, wystarczy jeden przypadek hospitalizacji w mediach i... 
Nowości